WChemii, czyli studia od podszewki
OPIS PROJEKTU "WChemii, czyli studia od podszewki" (wywiady ze studentami WCh UW)
„WChemii, czyli studia od podszewki” to wyjątkowa seria wywiadów skierowana do absolwentów szkół średnich, którzy rozważają kształcenie na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. W tej edycji oddajemy głos studentom studiów licencjackich i inżynierskich, reprezentującym cztery fascynujące kierunki: Chemię, Chemię Jądrową i Radiofarmaceutyki, Chemię Medyczną oraz Chemiczną Analizę Instrumentalną. Jak w praktyce wyglądają te studia? Co przynosi studentom największą satysfakcję, a co stanowiło dla nich największe wyzwanie? Wreszcie – jakie perspektywy zawodowe otwierają się przed absolwentami każdego z tych kierunków? Odpowiedzi na te oraz wiele innych pytań znajdą Państwo w poniższych rozmowach. Zapraszamy do lektury, która przybliży codzienność i możliwości, jakie oferuje Wydział Chemii UW!

Student kierunku chemia (studia I stopnia - licencjackie)
Skąd się wzięła Twoja pasja do chemii?
Moja pasja do chemii tak na dobre rozwinęła się po podstawówce, ale sam temat zaciekawił mnie dużo wcześniej. Pamiętam, jak miałem jakieś 6-7 lat i miałem w domu dużą planszę z układem okresowym. Dla takiego dziecka to było niesamowite, bardzo mnie ciekawiło, o co chodzi z tymi wszystkimi literkami poukładanymi w jakieś dziwne prostokąty. Od najmłodszych lat interesowałem się nauką. Dostawałem wtedy różne książki o kosmosie i nie tylko, a z rodziną wybraliśmy się nawet specjalnie do Warszawy na dzień otwarcia Centrum Nauki Kopernik. Potem, że już w pierwszej klasie liceum, byłem pewien, że chcę iść na chemię. Prawdę mówiąc, nie mogłem się już doczekać, kiedy w końcu zacznę te studia.
Dlaczego wybrałeś Uniwersytet Warszawski?
Wybrałem Uniwersytet Warszawski, bo sam pochodzę spod Warszawy, ale też dlatego, że to po prostu najlepsza i na dodatek największa uczelnia w Polsce. Duży wpływ miała też moja wychowawczyni z liceum, która uczyła chemii – sama skończyła ten wydział i mnie zachęcała. Opowiadała mnóstwo ciekawych historii ze swoich czasów studenckich, co jeszcze bardziej nakręciło mnie na te studia. Dodatkowym plusem było to, że będąc w klasie maturalnej, znałem już parę osób, które wtedy u tutaj studiowały. Bardzo polecały mi studia i i sam wydział.
Jakie inne kierunki rozważałeś? Dlaczego wybrałeś chemię?
Myślałem również o chemii medycznej, ale ostatecznie postawiłem na chemię. Uznałem, że to najbardziej wszechstronny kierunek, a na tamtym etapie nie miałem jeszcze konkretnie zaplanowanej ścieżki ani wybranej specjalizacji. I absolutnie nie żałuję tego wyboru! Oprócz chemii organicznej, która mnie bardzo interesuje, mocno rozwinąłem się też w chemii fizycznej i nieorganicznej. Te kompetencje naprawdę mi się teraz przydają na co dzień przy moich projektach.
Jak oceniasz swoje doświadczenia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego? Co Cię zaskoczyło? Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a co wspominasz najlepiej?
Będąc zupełnie szczerym, uważam, że zdobyłem tutaj ogromne doświadczenie. Oprócz samego studiowania, już na pierwszym roku udało mi się wkręcić do grupy badawczej, gdzie bardzo szybko zacząłem „robić naukę”. Z perspektywy czasu widzę, że pójście do labu na samym początku studiów to była jedna z najlepszych i najważniejszych decyzji, jakie mogłem wtedy podjąć. Poza tym nie lubię się nudzić, więc szybko zaangażowałem się też w samorząd studentów, zarówno na poziomie wydziałowym, jak i centralnym. To dało mi super perspektywę, bo od kuchni zobaczyłem, jak w ogóle funkcjonuje uniwersytet, a przy okazji poznałem masę świetnych, ciekawych ludzi. Co mnie zaskoczyło? Na pewno to, że mnóstwo rzeczy robi się już po zajęciach. Na początku to mogło być trochę trudne do ogarnięcia, ale w sumie szybko da się do tego przyzwyczaić. A jeśli chodzi o najtrudniejszą rzecz, to chyba było to przestawienie się z trybu szkolnego na studiowanie. W szkole wiedzę dostaje się jednak podaną na tacy. Tutaj, na studiach, musimy już sami kombinować, szukać informacji i po prostu zacząć samodzielnie myśleć. Ale koniec końców uważam, że to super sprawa i mega przydatna rzecz w dalszej perspektywie.
Jakie masz plany po studiach?
Po studiach chciałbym pójść na doktorat z chemii. Zależy mi na tym, żeby po prostu robić w życiu to, co naprawdę kocham, i dalej rozwijać się w nauce.
Czy w trakcie Twojej edukacji był dydaktyk, który miał na Ciebie szczególny wpływ?
Oczywiście, był i w sumie nadal jest, mój promotor. Wolę nie wymieniać go z imienia i nazwiska, bo to na co dzień bardzo skromny człowiek, ale to naprawdę wyjątkowa osoba. Od razu widać, że całkowicie oddał się nauce. Pracuje na wydziale od rana do wieczora, potrafi przyjść do labu nawet w sobotę, bo po prostu podchodzi do wszystkiego odpowiedzialnie i profesjonalnie. Dla mnie to jest niesamowita inspiracja.
Jak wyglądała Twoja ścieżka naukowa na Naszym Wydziale?
Głównie zajmuję się syntezą organiczną oraz wyznaczaniem różnych właściwości fizykochemicznych tych nowych związków, które udaje nam się otrzymać. To dość intensywna praca, ale z dużymi sukcesami, na koncie mam już jedną współautorską publikację, a kolejna jest właśnie w recenzji, więc liczę na to, że niedługo również ujrzy światło dzienne.
Masz może jakieś rady dla kandydatów na studia?
Gdybym miał coś poradzić, to przede wszystkim to, żeby dać sobie trochę czasu na spokojne przestawienie się z trybu szkolnego na uniwersytecki. Na studiach ta nauka wygląda po prostu odrobinę inaczej, co na początku może wydawać się wyzwaniem. Druga sprawa to otwartość na to, co dzieje się poza samymi wykładami. Naprawdę gorąco polecam, żeby już na samym początku, na pierwszym roku, poszukać dla siebie miejsca w jakiejś grupie badawczej. Pójście do laboratorium i dotknięcie tej prawdziwej nauki od środka to niesamowite doświadczenie.
Autorzy
Fryderyka Wachnicka-Grymuza
Mikołaj Jagieniak
Student kierunku chemia jądrowa i radiofarmaceutyki (studia I stopnia - licencjackie)
Skąd się wzięła Twoja pasja do chemii?
Moja pasja do chemii zaczęła się w sumie po drugim roku studiów, podczas wakacyjnych warsztatów w grupie badawczej w ówczesnej Pracowni Elektrochemicznych Źródeł Energii. Na początku w ogóle nie byłem przekonany do chemii i za bardzo mnie ona nie interesowała. W liceum poszedłem na rozszerzenie z chemii głównie po to, żeby mieć większe możliwości wyboru studiów, ale nie wynikało to z zainteresowania, bo bardziej pociągały mnie zagadnienia matematyczno-fizyczne. Dopiero po pierwszym i drugim roku studiów, gdy nabrałem podstaw teoretycznych i zacząłem rozumieć, co się dzieje, stwierdziłem, że to całkiem fajna dziedzina. Wtedy też wziąłem udział w projekcie wakacyjnym, gdzie po raz pierwszy mogłem brać udział w realnym eksperymencie, a nie tylko wykonywać standardowe ćwiczenia laboratoryjne. Spodobało mi się to eksperymentalne podejście, czyli testowanie, sprawdzanie, analizowanie, co poszło nie tak i przewidywanie wyników, i tak to się właśnie zaczęło.
Dlaczego wybrałeś Uniwersytet Warszawski?
Wydział Chemii Uniwersytetu Warszawskiego wybrałem przede wszystkim ze względu na renomę. Podczas wyboru miejsca studiowania poważnie rozważałem tak naprawdę tylko Warszawę albo Kraków. Padło ostatecznie na Warszawę głównie ze względu na konkretny kierunek studiów, który mnie interesował, a którego nie było nigdzie indziej w kraju na pierwszym stopniu.
Jakie inne kierunki rozważałeś? Dlaczego wybrałeś kierunek Chemia Jądrowa i Radiofarmaceutyki?
Zdecydowałem się na ten kierunek w zasadzie przez przypadek. Zawsze interesowało mnie zagadnienie promieniowania i energetyki jądrowej. Podczas szukania studiów po wpisaniu hasła “studia promieniowanie fajne” wyświetliła mi się Energetyka i Chemia Jądrowa współprowadzona z Wydziałem Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Pomyślałem wtedy, że brzmi to super, ale po jakimś czasie okazało się, że ten kierunek już nie istnieje i w jego miejsce pojawiła się właśnie Chemia Jądrowa i Radiofarmaceutyki. Stwierdziłem, że to bliskie tematy, więc pewnie wyjdzie na to samo. Jeśli chodzi o inne opcje, to rozważałem jeszcze Fizykę na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie ze specjalizacją Bezpieczeństwo Jądrowe i Ochrona Radiologiczna oraz Fizykę na Uniwersytecie Gdańskim z podobną specjalnością. Ostatecznie Gdańsk był dla mnie za daleko, a Uniwersytet w Lublinie nie do końca mnie przekonał, więc uznałem, że Chemia Jądrowa i Radiofarmaceutyki na Naszym Uniwersytecie będzie najlepszym wyborem.
Jak oceniasz swoje doświadczenia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego? Co cię zaskoczyło? Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a co wspominasz najlepiej?
Swoje doświadczenia oceniam zdecydowanie pozytywnie. Zaskoczyło mnie to, jak bardzo rodzina i znajomi straszyli mnie studiami, mówiąc, że prowadzący są okropni, że jest ciężko i się nie dożyje, podczas gdy okazało się, że jest naprawdę przyjemnie i da się przez to przejść, mimo że odsiew jest standardowy i odpada około połowa studentów. Zaskoczyła mnie też ogromna swoboda i możliwość mieszania programu studiów. Moja ścieżka była skomplikowana, bo studiowałem na Wydziale Chemii, Wydziale Fizyki, a obecnie robię też rzeczy na Politechnice Warszawskiej, i na żadnym etapie nie było problemu z realizacją przedmiotów międzyuczelnianych czy międzywydziałowych. Najtrudniejsze były same początki i przestawienie się z edukacji szkolnej na wyższą, a także fakt, że nie jestem z Warszawy i musiałem sam zorganizować sobie tutaj życie od nowa. Na pierwszym roku program był bardzo podstawowy, obejmował głównie matematykę i fizykę, a ja nie lubię, gdy mam za mało rzeczy do roboty, dopiero na kolejnych latach dobrałem sobie więcej przedmiotów i było super. Najlepiej natomiast wspominam to, jak wiele różnych rzeczy można robić w ramach programu w różnych miejscach oraz ile nowych osób można dzięki temu poznać. Poznałem masę niesamowitych ludzi – zarówno studentów, jak i prowadzących – na których wiem, że mogę zawsze liczyć.
Jakie masz plany po tym kierunku?
Obecnie jestem na pierwszym roku Chemii drugiego stopnia na Naszym Wydziale. Moje plany zakładają, że jeśli się uda, chciałbym pozostać na uniwersytecie i zostać pracownikiem badawczo-dydaktycznym. Bardzo spodobała mi się praca naukowa, a oprócz tego mam w sobie żyłkę dydaktyczną, więc chciałbym to ze sobą połączyć w przyszłości.
Czy w trakcie Twojej edukacji był dydaktyk, który miał na Ciebie szczególny wpływ?
Zdecydowanie było ich wielu, więc może wspomnę tylko o tych ściśle powiązanych z Chemią Jądrową. Nasz kierunek charakteryzuje się tym, że jest trochę na uboczu w stosunku do pozostałych kierunków. Sporo naszych przedmiotów to takie, które nie są w ogóle realizowane na innych kierunkach studiów, i w związku z tym spotykamy się z wieloma dydaktykami, których inni studenci najczęściej w ogóle nie znają. Zdecydowanie wśród nich jest kilka takich osób, które miały na mnie wielki wpływ i mnie zainspirowały. Na pewno jedną z nich jest mój promotor, dr hab. Michał Grdeń, który na pierwszym roku prowadził przedmiot “Detekcja promieniowania jądrowego”. To było nasze pierwsze takie spotkanie z praktyką, jeśli chodzi o detekcję promieniowania jonizującego, ponieważ z tym wykładem powiązane było laboratorium. Wykład był prowadzony tak dobrze, a prezentacje przygotowane tak solidnie, że właściwie bazuje się na tym przez całe późniejsze studia. Pan Doktor ma ogromną wiedzę, bardzo prostudenckie podejście i naprawdę dobrze oraz dogłębnie tłumaczy wszystkie zagadnienia, przez co już po pierwszych paru zajęciach wiedziałem, że chciałbym pisać u niego pracę licencjacką. Kolejną taką osobą jest pani profesor Agnieszka Korgul z Wydziału Fizyki, jako że część zajęć na naszym kierunku jest prowadzona właśnie tam. Spotkaliśmy się z Panią Profesor na ćwiczeniach z dozymetrii i ochrony radiologicznej, gdzie w sposób bardzo konkretny, przemyślany i przyjazny wprowadziła nas w te zagadnienia. Były to nasze pierwsze kontakty z Wydziałem Fizyki, gdzie okazało się, że również jest cała masa możliwości realizowania siebie i swoich zainteresowań, chociażby w ramach pracy licencjackiej z fizyki jądrowej. Wielu było świetnych i wspierających dydaktyków, ale ostatnią taką osobą, o której muszę wspomnieć, jest nasz obecny Pan Prodziekan, dr hab. Maciej Chotkowski, prof. ucz., dzięki któremu mogłem realizować wszystkie swoje plany związane ze studiowaniem wielu kierunków, przedmiotów międzywydziałowych, a nawet na innych uczelniach. Zawsze udawało się znaleźć rozwiązanie, które było korzystne dla obu stron i zgodne ze statutami, a Pan Prodziekan miał w tych możliwościach mojego rozwoju naukowego ogromny udział.
Jak wyglądają możliwości naukowe na tym kierunku?
Jeśli chodzi o ogólne zasady na naszym kierunku i na całym wydziale, to prace dyplomowe można realizować we współpracy z różnymi instytucjami naukowymi. Studenci z naszego kierunku realizowali swoje projekty na przykład w Narodowym Instytucie Leków, w Instytucie Chemii i Techniki Jądrowej czy w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Świerku. Możliwości jest bardzo dużo, zasadniczo nie ma z tym problemu i dzięki temu można pisać pracę właściwie ze wszystkiego, co nas interesuje – wystarczą tylko chęci. Podobnie wygląda kwestia praktyk studenckich, które również można wykonywać w różnych instytutach naukowych. Sam realizowałem je w Instytucie Chemii i Techniki Jądrowej, a inni studenci robili je przykładowo w Narodowym Centrum Badań Jądrowych czy Instytucie Chemii Fizycznej czy Organicznej. Jest to świetna okazja, żeby zapoznać się bliżej z przemysłem i zobaczyć, co w ogóle można robić po ukończeniu tego kierunku, bo te możliwości są naprawdę szerokie.
Masz może jakieś rady dla kandydatów na studia?
Przede wszystkim pierwszą radą jest to, żebyście po prostu kandydowali na ten kierunek, bo jest fajnie. Drugą radą, jaką mam, jest skupienie się dosyć mocno na nauce w trakcie pierwszego i drugiego roku studiów. Wtedy pojawiają się najważniejsze przedmioty, które stanowią fundament do dalszego rozwoju naukowego, takie jak podstawy z matematyki i fizyki, chemia ogólna, a potem chemia fizyczna, nieorganiczna, organiczna, kwantowa oraz spektroskopia. Jest też wtedy sporo przedmiotów ściśle jądrowych, jak detekcja promieniowania jądrowego, wstęp do chemii i fizyki jądrowej czy fizyka jądrowa. Warto w pierwszych dwóch latach dobrze przyswoić te fundamenty, bo potem jest o wiele łatwiej i nie trzeba wkładać aż tak dużego wysiłku, żeby zrozumieć kolejne zagadnienia. Proponowałbym także wykorzystać trzeci rok, który jest już trochę luźniejszy, jako dobry moment na zaangażowanie się w jakąś działalność naukową, na przykład staż lub projekt. Na Naszym Wydziale da się bez problemu dołączyć jako student do wybranej grupy badawczej. Ostatnią rzeczą, którą bym sugerował osobom czującym się na siłach (może nie na pierwszym roku, żeby najpierw rozeznać się w studiach, ale na przykład na drugim), to poszukanie dodatkowych ścieżek rozwoju. Mam na myśli dobranie dodatkowego przedmiotu czy kierunku, aby poszerzyć swoje horyzonty. Warto poszukać tego, co nas interesuje i pogłębić tę wiedzę, bo w najgorszym wypadku można po prostu zrezygnować, a to, czego się nauczymy, już z nami zostanie.
Autorzy
Fryderyka Wachnicka-Grymuza
Mikołaj Jagieniak
Studentka kierunku chemia medyczna (studia I stopnia - inżynierskie)
Skąd się wzięła Twoja pasja do chemii?
Przez okres swojej edukacji aż do szkoły średniej, miałam dużą rozterkę, czy iść bardziej w nauki ścisłe czy humanistyczne. W liceum byłam na kierunku mat-chem-bio, głównie dlatego, że uważałam że „zwykły biochem” za bardzo ukierunkowuje w stronę medycyny, która jakoś nigdy mnie nie pociągała. Czasy mojego liceum były dosyć burzliwe i w samym budynku nie spędziłam za dużo czasu, najpierw przez strajk nauczycieli, później COVID. Minusów tych wydarzeń było wiele, ale jednym z plusów był ogrom czasu na odkrycie swoich pasji i odnalezienie tych zagadnień, które realnie mnie ciekawiły i których miałam ochotę uczyć się samodzielnie. W chemii pociągała mnie logika nią rządząca, to, jak wszystko zawsze dawało się wytłumaczyć pewnym ciągiem przyczynowo-skutkowym. W okolicy drugiej klasy liceum zdecydowałam, że chciałabym zdawać maturę z rozszerzonej chemii i biologii, a jak do biologii przygotować mi się łatwiej było samej, tak z chemii miałam duże braki, co było też związane z nieobecnościami nauczycieli. Zdecydowałam się, oczywiście w porozumieniu z rodzicami, na korepetycje z chemii od samych jej podstaw do poziomu maturalnego „plus”. Zrobiłam duży research w tym temacie i zdecydowałam się na dosyć znaną korepetytorkę w Radomiu, która domyślnie uczyła w innej szkole. Na zajęcia chodziłam ja i moje dwie koleżanki z klasy. To dopiero dzięki niej moje wstępne zaciekawienie chemią przerodziło się w coś, co można nazwać pasją. Potrafiła nawet najżmudniejsze działy zamienić w coś prostego i przyjemnego.
Dlaczego wybrałaś Uniwersytet Warszawski?
Uniwersytet Warszawski wybrałam przede wszystkim ze względów logistycznych, jako że rodziców mam w Radomiu. Właściwie, to na początku wybrałam Uniwersytet Wrocławski, dokładniej kierunek Biotechnologia, ze względu na to, że zawsze podobało mi się samo miasto, a także fakt, że niedaleko Kampusu znajdowało się przepiękne wrocławskie zoo. Jednak w momencie w którym pojechałam złożyć wszystkie odpowiednie dokumenty i jechałam 4,5h w jedną stronę w gorącu, w przedziałowym pociągu bez sprawnej klimatyzacji, szybko wizja przeprowadzki do tego miasta przestała mi się podobać. Dwa dni po złożeniu dokumentów na UWr dostałam informację, że dostałam się na Chemię medyczną na UW i od razu napisałam maila wycofującego moją decyzję i wsiadłam w pociąg do Warszawy.
Jakie inne kierunki rozważałaś? Dlaczego wybrałaś chemię medyczną?
W kontekście wielu uczelni rozważałam farmację, chemię, chemię medyczną oraz biotechnologię. Wybrałam konkretnie chemię medyczną, bo o ile bardzo lubiłam biologię i właśnie biotechnologię, chciałam, żeby była ona bardziej dodatkiem, aniżeli głównym nurtem na moich studiach. Biologia była wyborem związanym czysto z moimi zainteresowaniami, a chemia łączyła moje zainteresowania z bardziej wyrachowanym podejściem, w końcu był to przedmiot, w którym naturalnie radziłam sobie dosyć dobrze. Obawiałam się również o pracę po studiach, ponieważ dużo słyszałam o tym, jak ciężko ją znaleźć po biotechnologii. Chemia medyczna jest bardzo interdyscyplinarnym kierunkiem, który otwiera wiele ścieżek. Niestety w moim liceum, również przez wcześniej wspominane warunki COVIDowe, nie mówiło się dużo o studiach i nikt nas nie nakierowywał ani nie pomagał za bardzo z wyborem. Prawdopodobnie gdybym wiedziała o istnieniu i możliwościach MISMaPu, to wybrałabym ścieżkę łączącą chemię medyczną z biotechnologią. Jednak nie żałuję pójścia samym tropem chemii medycznej.
Jak oceniasz swoje doświadczenia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego? Co cię zaskoczyło? Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a co wspominasz najlepiej?
Pierwszy rok był jednocześnie bardzo trudny i bardzo przyjemny. Na WCh UW, podobnie jak na większości wydziałów ścisłych na różnych uniwersytetach, pierwszy rok ma doprowadzić studentów z różnych profili do podobnego poziomu wiedzy i umiejętności z zakresu matematyki, chemii, biologii czy fizyki. Pomimo bycia na kierunku z rozszerzoną matematyką, dosyć szybko zrezygnowałam z pisania tego rozszerzenia, co wiązało się z bardziej luźnym podejściem nauczycielki co do wymagań w kontekście np. testów. W czasach liceum bardzo to doceniałam, a na studiach przeklinałam, ponieważ matematyka na poziomie akademickim wymagała wiedzy właśnie z matematyki rozszerzonej. Ten ból był wspólny dla mnie oraz dla większości osób, które ukończyły licea na kierunku biol-chem. Podobnie sytuacja miała się z fizyką, jednak tutaj prowadzący prowadzili zajęcia w sposób dla mnie osobiście (i to podkreślam, bo jest to subiektywny odbiór) bardziej przystępny. Myślę, że to było dla mnie dużym zaskoczeniem. Innym było to, że w trakcie zajęć, tak naprawdę przez całe studia, wielokrotnie zostawały obalane pewne zasady, prawa itd. których uczyliśmy się w liceum. Moja licealna korepetytorka z chemii wspominała, że podręczniki nie nadążają za tym jak nasza wiedza i technologie posuwają się do przodu, ale nie miałam świadomości jak bardzo potrafiły być miejscami zacofane. Jeśli chodzi o sam program, to jako osoba z większymi skłonnościami w stronę biologii, ciekawiły mnie i były proste takie zajęcia jak podstawy biologii komórki, czy podstawy fizjologii. Dla znajomych z kierunku, którzy ukończyli mat-fiz, albo po prostu lepiej odnajdywali się w fizyce, naturalnie fizyka, matematyka czy później chemia fizyczna wydawały się prostsze, a takie podstawy biologii komórki były dla nich bardzo trudne. Najlepiej wspominam prawdopodobnie liczne laboratoria. To jest ogromny plus tego kierunku oraz ogólnie Wydziału Chemii UW – to, ile czasu realnie spędzamy na praktyce w porównaniu do teorii. Jasne, te laboratoria mogły być dla nas mniej lub bardziej ciekawe, prostsze czy trudniejsze, ale fakt, że mogliśmy „dotknąć” czegoś o, czym tylko czytaliśmy, było ogromnym plusem – możliwość wypróbowania całego szeregu różnych metod, aparatury i narzędzi jest czymś, co wspominam najlepiej.
Jednymi z moich ulubionych były zajęcia na 2 i 3 roku studiów, wszelkie laboratoria dotyczące biochemii i biotechnologii. Prowadzący byli świetni i bardzo zaangażowani, a oprócz tego podobała mi się sama tematyka zajęć. Często gdy ktoś mnie pyta, co sądzę o kierunku i czy jest trudno, to odpowiadam że owszem, nie jest to kierunek prosty i dużo od człowieka wymaga, ale właśnie dla tego trzeciego roku (czy z dalszej perspektywy – magisterki) warto.
Jakie masz plany po chemii medycznej?
Obecnie jestem już na studiach magisterskich (konkretniej je kończę), kontynuacja studiów na kierunku chemia medyczna po pierwszym stopniu była naturalnym wyborem, aczkolwiek wiem, że kilka osób zmieniło uczelnię, kierunek czy poszło do pracy. Tytuł inżyniera uzyskiwany po studiach 1 stopnia otwiera dużo drzwi. Osobiście jestem zdecydowana na doktorat. Chciałabym go połączyć z pracą w firmie, ale jeszcze się okaże, jak to się potoczy.
Czy w trakcie Twojej edukacji był dydaktyk, który miał na Ciebie szczególny wpływ?
Edukacji ogólnie tak – wcześniej wspomniana pani korepetytor a chemii przez okres liceum. Na studiach trafia się na wielu prowadzących którzy mają różne style bycia, podejście do nauczania i podejście do studentów. Oczywiście bywają wyjątki, ale na kierunku chemia medyczna zajęcia prowadzone były zwykle w sposób zachęcający do zadawania pytań i dalej rozwoju w określonej tematyce, której to zajęcia dotyczyły.
Jak wyglądała Twoja ścieżka naukowa na Naszym Wydziale?
Na UW mamy je ogromne, nawet w porównaniu do innych uczelni w Polsce. Miałam okazję brać udział w wielu konferencjach, w trakcie których rozmawiałam z roznymi ludźmi, co dało mi w tym kontekście dużą perspektyw. Na Kampusie Ochota (ponieważ grupy chemiczne niekoniecznie mają swoje laboratoria na WCh), mamy naprawdę ogrom do wyboru i jednocześnie nie jest aż tak ciężko się do nich dostać. Jeśli masz chęci i motywację do pracy w laboratorium, ich kierownicy w większości przywitają Cię z otwartymi ramionami. Nie są to zawsze stanowiska płatne, to dyktuje oczywiście finansowanie grup przez granty, ale istnieje wiele grup, które je posiadają i oferują płatne staże, praktyki czy długoterminowe zatrudnienie (tutaj mam na myśli 9msc, rok). Co ciekawe, sama dołączyłam do grupy badawczej na początku drugiego roku studiów, podobnie jak dużo osób z mojego bliższego środowiska (kierunek, znajomi na podobnych kierunkach). Po rozmowie z ludźmi z innych uczelni, dowiedziałam się, jak niezwykłe to jest. Są osoby które zaczynają taką pracę nawet przed studiami czy od pierwszego roku – da się, ale dla sporej liczby osób możliwość pracy w grupie badawczej otwierała się dopiero przy pisaniu pracy dyplomowej i to tylko na okres trwania badań. U nas jest to całkiem inne. Osobiście pracuję cały czas w tej samej grupie badawczej już te ponad 3 lata i jestem bardzo zadowolona z możliwości rozwoju, jakie mi to dało. Miałam możliwość bycia na wielu różnych konferencjach, również zagranicznych; używania sprzętu typu transmisyjny mikroskop w codziennej pracy czy szeregu metod spektroskopowych. W mojej grupie – Laboratorium Syntezy Nanomateriałów Organicznych – studenci spotykają się z dużym zaufaniem i możliwościami rozwoju dopasowanymi do ich umiejętności i chęci. Kierownik grupy osobiście – szczególnie nowym osobom – zawsze poleca spotkanie się z innymi członkami zespołu, rozmowę i próbę porobnienia czegoś laboratoryjnie w ich tematyce, aby znaleźć swoje miejsce. Osobiście jestem bardzo wdzięczna za to, jak wyglądała i dalej wygląda ta współpraca. Miałam nawet możliwość rozpoczęcia współpracy nad projektem nanomedycznym jeszcze przed otrzymaniem tytułu inżyniera z grupą z innego uniwersytetu, gdzie jestem główną osobą kontaktową i prowadzącą projekt po naszej stronie. Jeszcze na etapie magisterki otrzymałam możliwość rozwoju projektów i tematyki od samych podstaw, wraz z wprowadzaniem innych osób. Moja grupa, jakkolwiek ją niesamowicie polecam i uważam, że miałam ogromne szczęście, że na nią trafiłam, nie jest odosobnionym przypadkiem z takim podejściem. Grup i tematów jest wiele, warto je eksplorować, testować i nie bać się, nawet jeśli nie umie się czy nie wie jeszcze wszystkiego o danym temacie.
Prace dyplomowe bardzo gładko wychodzą z właśnie pracy w grupie, nierzadko można napisać takową ,,po prostu” z projektu, który się rozwijało. Sam proces robienia badań, pisania pracy itd. jest dosyć subiektywny. W moim przypadku była to naturalna kontynuacja projektu dotyczącego testów diagnostycznych wykorzystujących chiralne morfologicznie nanocząstki złota. Jest to również praca, którą miałam możliwość prezentować na wielu konferencjach. Sam przebieg takiej pracy dyplomowej jest dosyć prosty i mamy wyjątkowo przekochany dziekanat ds. studenckich, który pozwala wyjaśniać wszelkie niewiadome kwestie z tym związane.
Mamy również prężnie działające Koło Naukowe Chemików ,,ProbUWka”, do którego dołączyłam na samym początku swoich studiów i jestem jego członkiem praktycznie od jego startu. Prowadzone są w jego ramach seminaria, na które zapraszane są różne osoby opowiadające o swojej pracy z różnych działów chemii, fizyki, biologii. Są to głównie osoby z UW, ale zaszczycają nas swoją obecnością również osoby z różnych instytutów czy uczelni. Koło prowadzi również szeroką działalność popularyzatorską, która, obok pokazywania światu, jaka chemia może być ciekawa, otwiera również drogę do poznawania badaczy z różnych dziedzin. Sama do swojej grupy badawczej zgłosiłam się po wykładzie prowadzonym w ramach tych seminariów, także warto się na nich pojawiać! Nie musisz być członkiem, aby brać w nich udział, aczkolwiek do członkostwa naprawdę zachęcam.
Masz może jakieś rady dla kandydatów na studia?
Nie bójcie się pytać! Pracownicy naukowi, studenci, samorząd i koła naukowe są bardziej niż chętne do opowiedzenia wam o tym, czym się zajmują, jak z ich perspektywy wyglądają studia, jak wyglądają w praktyce dane kierunki itd. Możecie się kontaktować mailowo, przez social media czy przychodzić na żywo przykładowo na Dni Otwarte organizowane każdej wiosny. Z pełną pewnością mogę polecić studia na WCh UW wszystkim pasjonatom chemii czy osobom, które jeszcze boją się nimi nazywać i wolą bezpieczniejsze „lubię chemię, chciałbym coś z nią robić”. Kierunek Chemia Medyczna jest kierunkiem nadal stosunkowo nowym i zmieniającym się na lepsze z każdym kolejnym rokiem w odpowiedzi na informacje zwrotne od studentów. Widzę to chociaż po tym, jak rozmawiam z osobami, które uczęszczają na ten sam kierunek, tylko 3 lata niżej i wiele z problemów wtedy obecnych już ich nie obowiązuje. Nie są to proste studia, ale są bardzo satysfakcjonujące i oferują bardzo interdyscyplinarne podejście. Znam ludzi którzy pracują po nich w firmach farmaceutycznych, laboratoriach i biurach, w firmach kosmetycznych, firmach biotechnologicznych, czy w nauce jako doktoranci.
Autorzy
Fryderyka Wachnicka-Grymuza
Mikołaj Jagieniak
Student kierunku chemiczna analiza instrumentalna (studia I stopnia - inżynierskie)
Skąd się wzięła Twoja pasja do chemii?
Moja pasja do chemii narodziła się, gdy uczęszczałem do gimnazjum. Już w drugim tygodniu zajęć wiedziałem, że chcę obrać ścieżkę związaną z naukami przyrodniczymi. W szkole trafiłem na wspaniałego nauczyciela, który potrafił opowiadać o chemii w tak fascynujący sposób, że ciężko było samemu się nie zainteresować. Oczywiście, na samym początku, w największym stopniu intrygowały mnie barwne związki – przypuszczam, że większość chemików choć przez pewien okres zachwycała się barwnymi związkami kompleksowymi metali przejściowych… Mój nauczyciel przeprowadzał też często doświadczenia w czasie lekcji. Jednym z przeprowadzonych eksperymentów była synteza “smoczej krwi”, tj. heksatiocyjanożelazianu(III), która ze względu na spektakularny kolor produktu najbardziej zapadła mi w pamięć. Podsumowując: pasją do chemii zaraził mnie mój nauczyciel z gimnazjum.
Dlaczego wybrałeś Uniwersytet Warszawski?
Uniwersytet Warszawski wybrałem między innymi ze względu na prestiż. Niemniej jednak, największy wpływ na mój wybór miał fakt, że oferta Wydziału Chemii UW najzwyczajniej odpowiadała mi w znacznie większym stopniu, niż np. Politechniki Warszawskiej, WATu bądź UKSW.
Jakie inne kierunki rozważałeś? Dlaczego wybrałeś Chemiczną Analizę Instrumentalną?
Rozważałem wszystkie cztery oferowane przez WCh UW kierunki I stopnia, tzn. Chemię, Chemiczną Analizę Instrumentalną, Chemię Medyczną oraz Chemię Jądrową i Radiofarmaceutyki. Prawdę mówiąc, podczas rekrutacji zapisałem się na wszystkie z powyższych kierunków. Ku mojemu zdziwieniu – zostałem przyjęty na każdy z nich.
Ostatecznie zdecydowałem się na ChAI, ponieważ na ten kierunek najtrudniej było się dostać. Uznałem też, że ChAI ma najciekawszy program. Absolwent ChAIu posiada takie samo wykształcenie bazowe, co absolwent Chemii, natomiast o wiele wyższe wykształcenie specjalistyczne. W ramach programu ChAIu realizowanych jest 11 przedmiotów specjalizacyjnych, które na studiach I stopnia nie są dostępne dla studentów pozostałych kierunków. Z tego powodu, absolwentowi Chemicznej Analizy Instrumentalnej przyznawany jest tytuł inżyniera. Ponadto, po ukończeniu niektórych z tych przedmiotów otrzymuje się certyfikaty, które uatrakcyjniają CV. Przedmioty te można nazwać “kierunkowymi”, ponieważ każdy z nich ściśle związany jest z ideą kierunku Chemiczna Analiza Instrumentalna.
Jak oceniasz swoje doświadczenia na Wydziale Chemii Uniwersytetu Warszawskiego? Co Cię zaskoczyło? Co było dla Ciebie najtrudniejsze, a co wspominasz najlepiej?
Początkowo moje odczucia co do Wydziału Chemii były mieszane. Za moich czasów matematyka i fizyka, a więcgłówne przedmioty na pierwszym roku, prowadzone były przez osoby niezwiązane z chemią, co wielokrotnie przekładało się na ogromną frustrację, ponieważ od studenta wymagana była wiedza i zaangażowanie pokroju studenta MIMu lub FUWu. W moim przypadku były to jedyne negatywne doświadczenia. Całe szczęście, po licznych skargach ze strony studentów, władze wydziału zmieniły program i aktualnie fizyka i matematyka zostały połączone w jeden przedmiot, który jest prowadzony wyłącznie przez pracowników wydziału, dzięki czemu zdobywana wiedza jest lepiej osadzona w kontekście chemicznym. Najbardziej pozytywnie zaskoczyły mnie pracownie, czyli zajęcia laboratoryjne. Prowadzący są niezwykle kompetentni, pomocni, a przede wszystkim – ludzcy. Realizowane podczas laboratoriów ćwiczenia są przyjemne i w pełni wykonywalne, a asystenci zawsze starają się rozwiać wszelkie wątpliwości i wytłumaczyć niejasne zagadnienia. Moim zdaniem, jedną z największych zalet studiowania na WCh UW jest podejście, że “chemia jest dla ludzi”. Poprzez takie sformułowanie mam na myśli, że chemia nie jest czarną magią i dzięki pomocy prowadzących wszystko da się zrozumieć.
Jakie masz plany po kierunku Chemiczna Analiza Instrumentalna?
Po obronie i uzyskaniu tytułu inżyniera postanowiłem kontynuować edukację. Zapisałem się na Chemię Stosowaną II stopnia, która dedykowana jest absolwentom ChAIu. Ogromną zaletą takiego posunięcia jest możliwość samodzielnego dobrania przedmiotów, które chce się realizować. Jedyne odgórnie narzucone wymagania to liczba wykładów z grup wykładów specjalizacyjnych i monograficznych. Sama tematyka tych zajęć jest dobrowolnie dobierana przez studenta.
Czy w trakcie Twojej edukacji był dydaktyk, który miał na Ciebie szczególny wpływ?
W trakcie studiów I stopnia spotkałem kilku dydaktyków, którzy mieli na mnie szczególny wpływ. Istotną rolę w mojej ścieżce edukacji odegrali Profesor Skompska, Profesor Mazur, Doktor Zarębska i Doktor Nieciecka z Zakładu Chemii Fizycznej i Radiochemii. To właśnie dzięki Nim zainteresowałem się chemią fizyczną i ostatecznie zdecydowałem się na realizację pracy inżynierskiej w Zakładzie Chemii Fizycznej pod kierunkiem Prof. Macieja Mazura.
Czym zajmowałeś się w ramach pracy dyplomowej?
Pracę dyplomową wykonywałem w Zakładzie Chemii Fizycznej i Radiochemii, w Laboratorium Biomateriałów i Nanotechnologii pod kierunkiem Prof. Macieja Mazura. Tematem mojej pracy było badanie inkorporacji fluorescencyjnej pochodnej ibuprofenu w mikrocząstkach z polimerów organicznych. Moja praca była w pewnym sensie interdyscyplinarna, ponieważ połowa części doświadczalnej opierała się na organicznej syntezie fluorescencyjnej pochodnej. W przeprowadzeniu syntezy pomogła mi Doktor Zuzanna Molęda z Zakładu Chemii Organicznej i Technologii Chemicznej. Myślę, że moja praca jest dobrym przykładem tego, że nie jest wymagane sztywne ukierunkowanie swoich badań, a sama praca może łączyć w sobie kilka dziedzin chemii.
Masz może jakieś rady dla kandydatów na studia?
Moje rady dla kandydatów oraz świeżych studentów będą dość oklepane i banalne. Przede wszystkim, chciałbym wszystkich zachęcić do tego, aby nigdy nie rezygnowali ze swoich marzeń. Sam wielokrotnie na pierwszym roku miałem chwile zwątpienia, czy aby na pewno podjąłem dobrą decyzję dotyczącą ścieżki edukacji… W takich momentach często konsultowałem się ze starszymi kolegami i koleżankami z WCh, na których zawsze mogłem liczyć. Do tego samego zachęcam też studentów I roku – w chwilach załamki zawsze możecie zwrócić się o pomoc do starszych studentów. Ostatnią radą, jaka przychodzi mi do głowy, byłoby to, aby walczyć do samego końca i nie odpuszczać sobie po jednym oblanym kolokwium. Sam nieraz pisałem egzaminy poprawkowe. Cytując popularne powiedzenie: “Studencie, bez spiny, są drugie terminy”.
Samym kandydatom z całego serca polecam zapoznać się ze wszelkimi poradnikami i informacjami na stronie wydziałowej – można się z niej dowiedzieć wielu istotnych informacji. W razie potrzeby zawsze można dopytać się starszego koleżeństwa lub pracowników dziekanatu studenckiego.
Autorzy
Fryderyka Wachnicka-Grymuza
Mikołaj Jagieniak
